wtorek, 29 marca 2011

40. Pięćdziesiątka, czyli ulubiony obiektyw

Długo szukałem słów jakimi opisać obiektyw o ogniskowej 50mm, które skłoniłyby innych fotografujących do jego używania.
Bo nie wiadomo czemu, nie jest on zbyt popularny.

I nagle trafiłem na rewelacyjną wypowiedź  Chrisa Orwiga, którą pozwalam sam sobie zacytować:

"Standardowe obiektywy stałoogniskowe, takie jak popularne pięćdziesiątki, są wręcz ponadczasowe - naturalne, szczere, wiarygodne, godne zaufania i uczciwe.

Obiektyw 50mm traktuję jak bezpretensjonalnego przyjaciela o otwartej, bezpośredniej osobowości. Takiego, który nie dramatyzuje, nie wydziwia i  nie robi zaskakujących sztuczek.

Moim zdaniem obiektyw standardowy 50mm jest idealną mieszanką formy i funkcjonalności. Niewielki i lekki- można go zabrać ze sobą wszędzie. Nie narzuca swojej interpretacji, nie przeszkadza, nie sugeruje, a co więcej - widzi świat podobniejak my sami. Obiektyw standardowy wymaga jednak więcej pracy. Używając go, nie możesz liczyć na ułatwienia. W zamian za to odwdzięczy ci się autentycznymi, nieudawanymi fotografiami."

środa, 23 marca 2011

Kilka wypowiedzi o fotografii...

Krzysztof Miller:  "Ja fotografuję jednym obiektywem 35mm. Takie mam zasady: jeden aparat i jeden obiektyw. I jeżeli nie mogę podejść wystarczająco blisko żeby uwiecznić jakieś wydarzenie tym w miarę szerokim obiektywem, to nie robię zdjęcia.
Czuję także, że jeżeli nie podejdę, jeżeli nie znajdę się w centrum wydarzeń, jeżeli zdjęcie nie będzie niemal pachnieć tym co sie dzieje przed aparatem, to nie będzie dobre.
Stały obiektyw zmusza do aktywnosci, bardziej świadomego kadrowania i ma dużo lepszą jakość..."


Witold Krassowski: "Oczywiście fotografii trzeba sie uczyć. Technologia fotograficzna jednak sie zmienia i dzisiaj tej nauki jest mniej. Pojawiły sie automaty, w mikrochipach została zakodowana wiedza wielu fotografów zawodowych...
Pojawia się za to inny problem: może się wydawać że fotografia stała się medium bardzo łatwym, a więc bez trudu dostępnym. Tylko, że jest w niej kilka etapów. I na każdym z nich pojawia się pytanie: 'No dobrze, ale po co ja to własciwie robie? Dlaczego jestem fotografem?'
W zależności jak człowiek sobie na to pytanie odpowie, tak potoczy się jego rozwój.
Tyle, że na miliony fotografujących bardzo niewielu jest takich, którzy są w stanie przekazać w obrazach ciekawe spojrzenie na świat."


Krzysztof Hejke: " Często bywa tak, że najbardziej twórczym okresem u fotografów jest ten, kiedy mają tylko jeden aparat niezbyt wysokiej klasy. Później kiedy zaczynają cenić rozdzielczość, wyrazistość, przeniesienie kontrastu, różne obiektywy- stają się niewolnikami gadżetów".